transport
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
Tanie i nowoczesne stacje transformatowe Elektrobud Wschowa
Tani sklep internetowy - podłogi drewniane i deski lakierowane.

jak hartowało się szkiełko kontaktowe

Transport / / jak hartowało się szkiełko kontaktowe
Autor Wiadomość
Art

Posted: 27 Lis 2007 19:17:34



Towarzyszu Walter, prowadź!

Bywali nazywani bikiniarzami, gitami, dresami, kibolami. Każdy etap
najnowszej historii Polski przynosił coraz to inne pojęcie na określenie
ludzi, których pasją jest piłka nożna, a klub sportowy małą ojczyzną.
Wzbudzający respekt każdej władzy przez swą nieobliczalność i
niezależność, której skrępować nie były w stanie najbardziej wymyślne
ograniczenia, nadal trwają przy swoich klubach. A w nowej,
demokratycznej tym razem Rzeczypospolitej wciąż walczą o prawo do
wolności bycia sobą na swoim.


Po roku 1989 CWKS Legia, jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce
piłkarskich zespołów, przechodził -- jak cała reszta polskiej piłki --
przez komplikacje przeobrażeń własnościowych. Przestał być klubem
sponsorowanym przez wojsko, dostał się m.in. w posiadanie koreańskiego
Daewoo, by ostatecznie trafić w ręce ITI, firmy wyrosłej pod skrzydłami
komunistycznego reżimu gen. Jaruzelskiego.


Komunistyczna propaganda i panamskie biznesy

Dla osób z zewnątrz Legia, stając się częścią wielkiego imperium
medialnego, w skład którego wchodzi m.in. sieć TVN, wkroczyła tym samym
w świat baśni z tysiąca i jednej nocy, świat nieograniczonych
możliwości. Sami kibice Legii byli nastawieni bardziej sceptycznie. Jak
się okazało -- instynkt ich nie zawiódł. A wszystko za sprawą Mariusza
Waltera, założyciela ITI, który Legię postanowił potraktować jak budkę z
piwem -- tyle że większą.

Droga życia Waltera jest równie klarowna jak przejrzyste były mowy
pierwszych sekretarzy Komitetu Centralnego PZPR, której był członkiem. W
latach 70. był autorem najpopularniejszego programu telewizyjnego epoki
gierkowskiej -- Studia 2. Jak ujawnili niedawno historycy z IPN, w lutym
1983 r. ówczesny rzecznik rządu komunistycznego Jerzy Urban zaproponował
utworzenie w MSW specjalnego pionu służby propagandowej, który miałby
się zająć głównie programowaniem i realizacją "czarnej propagandy". Na
szefa Urban zaproponował właśnie... Mariusza Waltera. W praktyce
"walterowcy" mieli tworzyć własne programy telewizyjne, radiowe,
reportaże itd., które "wykorzystywaliby dziennikarze pracujący w
odpowiednich środkach masowego przekazu". Pion służby propagandowej
miałby także prowadzić "przemyślaną, zręczną i stałą kampanię na rzecz
zmiany obrazu SB, MO i ZOMO w społeczeństwie". Szef MSW gen. Kiszczak,
nie chcąc reformować całej struktury MSW, a taka byłaby konsekwencja
przyjęcia propozycji Urbana, pionu "czarnej propagandy" nie utworzył.

Za to rok później Mariusz Walter stanął na czele powstałej w... Panamie
firmy ITI -- dzisiaj właściciela stacji TVN. I Legii Warszawa -- której
ochroną zajmują się firmy założone i kierowane przez funkcjonariuszy
Milicji Obywatelskiej i ZOMO.

Eksperymenty biznesmenów na kibicach

Przejęcie Legii przez ITI nie wzbudziło może zachwytu kibiców, ale że do
zarządców niekoniecznie posiadających piękne dusze i szczere intencje
przywykli, toteż i z nowymi władzami przedstawiciele Stowarzyszenia
Kibiców Legii Warszawa (SKLW), mając na względzie dobro klubu, podjęli
rozmowy o współpracy. Na marginesie należy dodać, że zakup klubu przez
inwestora prywatnego stał się możliwy dzięki potężnej akcji promocyjnej
i "mody na Legię" zapoczątkowanej przez SKLW, które w ten sposób szukało
wsparcia finansowego dla ukochanego klubu.

Pomimo tego Jan Wejchert, wspólnik Waltera, zapowiedział w wywiadzie dla
tygodnika "Piłka Nożna", że jednym z celów ITI jest "zmiana struktury
kibiców". Cóż, wdzięczność niejedno ma imię. Dodajmy, że Wejchert to
biznesmen z dłuższym jeszcze od Waltera rodowodem -- jego firma Konsuprod
powstała w latach 70. i była jedną z dwóch pierwszych firm polonijnych.
W stanie wojennym sprowadzała do Polski paczki z zagranicy, oczywiście
pod czujnym okiem MSW Kiszczaka.

W roku 2005 wybucha pierwszy konflikt kibicowsko-klubowy. Powodem jest
drastyczna podwyżka cen biletów (o ponad 50%). Kolejnym policzkiem
wymierzonym legionistom staje się zatrudnienie na stanowisku szefa
ochrony stadionu byłego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej. Walter
atakuje dalej. -- Klubowa "bezpieka" zaczęła utrudniać i w praktyce
uniemożliwiać przygotowywanie opraw meczowych, podjęła próbę
cenzurowania stadionowych transparentów -- mówi jeden z przedstawicieli
SKLW. Dla kibiców to próba pozbawienia ich tego wszystkiego, co dla nich
najważniejsze. I co zawsze było, jest i będzie nienaruszalną domeną kibiców.

Do pomysłów ITI należy też stworzenie... nowego logo klubu, motywowane
względami finansowymi, bo do poprzedniego, z tradycyjną, ukochaną przez
kibiców "elką" -- prawa ma inna spółka. Taki pomysł mógł zrodzić się
tylko w głowie kogoś, kto nie ma pojęcia o kibicowskim systemie wartości.

Legia kontratakuje

SKLW podejmuje kontratak. Pięć kolejnych meczów zostaje zbojkotowanych
przez kibiców (na stadion przychodzą jedynie niewielkie grupki gości i
pracowników ITI). Walter traci około miliona złotych i twarz, bo koncern
ITI zostaje zmuszony przez reklamodawców do podjęcia rozmów z kibicami.
Tymi samymi kibicami, których wyeliminowanie zdawało się być prostym
zabiegiem.
Walterowcy podpisują z SKLW porozumienie, na mocy którego istnienie i
działanie ruchu kibicowskiego zostaje usankcjonowane. Wydarzenie ma
jednak charakter czysto propagandowy, jest próbą ratowania wizerunku
ITI. W rzeczywistości, jak mówią członkowie SKLW, przypomina ono
Porozumienia Sierpniowe z 1980 r.: dużo istotnych słów przelanych na
papier, podpisy ważnych ludzi -- i żadnej chęci do realizowania
zapisanych postanowień ze strony właściciela Legii.

Warszawa -- kolejne starcie

Początek roku 2006 we wzajemnych relacjach jest spokojniejszy -- Legia
idzie po mistrzostwo, co wywołuje euforię kibiców. SKLW dyscyplinuje
legionistów, wzmacniając więzi łączące to środowisko. Przełomowym
momentem staje się 14 maja 2006 roku i feta kibiców Legii z okazji
tytułu mistrzowskiego dla ich klubu.

Tuż przed tym wydarzeniem działacze SKLW proponują klubowi
zorganizowanie imprezy na Agrykoli, bezpośrednio po ostatnim meczu
sezonu. Powód jest prosty -- na ściśle określonym terenie łatwiej jest
zapanować nad emocjami świętujących. Walterowcy odmawiają. Członkowie
SKLW dowiadują się, że to, co się dzieje poza stadionem na
Łazienkowskiej, klubu po prostu nie interesuje! Radość kibiców ze
zwycięstwa? A kogo to obchodzi? Klub? Koniec meczu, ZOMO zamyka stadion.
Fajrant. Podejście zaskakujące -- nawet jak na reguły rządzące polską piłką.

Efektem postępowania ITI jest masowa wędrówka wielotysięcznego tłumu
legionistów na Stare Miasto, gdzie -- rzecz przy takiej masie ludzi
oczywista -- dochodzi do przepychanek. Sprawę podchwytują Walterowskie
media, wyolbrzymiając do granic absurdu najbłahsze incydenty -- za które
ten koncern również ponosi część winy. Jednak tym razem czarna
propaganda ITI nie przynosi większego skutku. Dzień po wydarzeniach
przedstawiciele SKLW zostają zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego, a
minister Ludwik Dorn z zadowoleniem publicznie podkreśla rolę
Stowarzyszenia w tworzeniu normalnego ruchu kibicowskiego.

Wyprawa wileńska

Kolejny sezon -- wojna trwa dalej. Lipiec 2007, zbliża się wyjazdowy mecz
Legii z wileńską Vatrą w ramach rozgrywek o Puchar Intertoto. Zasadą
spotkań wyjazdowych jest to, że dysponentem biletów dla kibiców zespołu
gości jest ich macierzysty klub. Nie tym razem! Władze KP Legia umywają
ręce. A jeżeli do Wilna pojedzie kilka tysięcy polskich kibiców? --
pytają prezesa klubu Leszka Miklasa działacze SKLW. To problem Litwinów



 



Czas ładowania strony (sek.): 0.381 users
miniBB.net © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ forum for-u + funkcje php graf fubi powiaty andreks sanitarne